Uprawa storczyka na kawałkach kory i gałęzi

Storczyki cenione są za piękne kwiaty, utrzymujące się przez długi czas na roślinie. Kiedyś były uznawane za trudne do uprawy domowej. Niektóre gatunki rzeczywiście najlepiej czują się w szklarniach, gdzie mają warunki zbliżone do naturalnych. Ale sama przekonałam się, że sprzedawane obecnie w sklepach ogrodniczych gatunki, są mało wymagające i łatwe w uprawie. Większość z nich to tzw. epifity w naturze przytwierdzone korzeniami do gałęzi drzew.

Od czego zacząć?

Uprawa storczyka na gałęziach jest wbrew pozorom prosta. Najpierw musimy zgromadzić materiał czyli kawałki kory i gałęzi. Jeśli zdecydujemy się na świeże drewno, to przed użyciem musimy je wymoczyć w gorącej wodzie, aby zniszczyć obecne w nim bakterie i grzyby. Najlepiej kupić korę, gałęzie, korkowe pnie czy korzenie w sklepie zoologicznym. Oprócz tego musimy się zaopatrzyć w włókno kokosowe, włóknisty torf oraz mech torfowy, które będą stanowiły podłoże przy mocowaniu storczyków.

Technika mocowania.

Najpierw na kawałkach kory czy gałęziach żyłką lub cienkim drutem mocujemy trochę podłoża. Na nim umieszczamy roślinę, okrywamy jej korzenie pozostałą częścią podłoża i delikatnie przytwierdzamy. Nie zapominajmy o zamocowaniu haczyka, umożliwiającego powieszenie naszej kompozycji w wybranym miejscu.

W tworzeniu kompozycji możemy puścić wodze fantazji. W sklepach są dostępne różne ażurowe pojemniki, koszyczki z prętów bambusowych, wiklinowe czy ze stali, które możemy wypełnić korą i innymi korzeniami czy kamykami, tworząc piękne aranżacje.

Pielęgnacja storczyków.

W pielęgnacji storczyków najważniejsze jest zachowanie odpowiedniej wilgotności podłoża. Dla początkujących hodowców jest to największy problem. Storczyk na korze, na gałęzi czy w ażurowych pojemnikach wymaga częstego zraszania z powodu szybkiego przesychania podłoża.

W naturze storczyki świetnie dają sobie radę, więc może warto spróbować 🙂

 

[contact-form-7 id="3866" title="Newsletter"]


Kamila
About Kamila 261 Articles
Moja przygoda rozpoczęła się kilka lat temu. Jeden niepozorny storczyk wywrócił moje parapety do góry nogami. Zanim dobrze się poznaliśmy, prowadziliśmy nieustanną walkę o przetrwanie. Po wielu miesiącach moje orchidee odetchnęły z ulgą. Tak, tyle trwało zanim się dobrze poznaliśmy. Swoje spostrzeżenia, notatki, uwagi zawarłam na stronach tego bloga, który stał się moją storczykową instrukcją obsługi.