Karolek, nowa orchidea w mojej kolekcji

Jest i Karolek, nowa orchidea w mojej kolekcji! Kupiłam go jak zawsze na stoisku ze storczykami, których nikt nie chciał przygarnąć. Wiadomo, nie są już tak atrakcyjne i nie kuszą klientów. Jednak ja dałam mu szansę.

Bardzo lubię spontaniczne zakupy. Zawsze dokładnie oglądam storczyki zanim dokonam zakupu, jednak nie spodziewałam się takiej niespodzianki.  Karolek był mocno przelany. Jego korzenie miały mocno zielony kolor co świadczyło o długim okresie wilgotnego podłoża. Podczas przesadzania usunęłam substrat, który częściowo zdążyła zająć pleśń. Korzenie były w bardzo dobrym stanie, więc jestem szczęśliwą posiadaczką żyłkowanego storczyka.

Wczoraj na pędzie zauważyłam keiki 🙂 Jestem ciekawa jak się dalej rozwinie. Nie ukrywam, że to mój pierwszy przypadek keiki i nie wiem jak się dalej sytuacja rozwinie. W tym wypadku liczę na Waszą pomoc. Znam sytuację jedynie z poradników i literatury. W praktyce jestem zupełnym laikiem.

Niestety kilka pąków opadło, uchował się jeden piękny kwiat, który oddaje piękno całego storczyka. Kolejną niespodzianką okazał się oczkowy pędzi, który budzi się do życie. Wszystkie wspomniane cuda dzieją się na niezwykłym pędzie z chorągiewką,  Jego delikatność jest odzwierciedleniem prawdziwego piękna. Jestem pewna, że będzie miał się dobrze i jeszcze nie raz mnie zaskoczy.

Niepokoją mnie jego liście, na których zauważyłam liczne przebarwienia. Zastanawiam się czy problem nie tkwił w wodzie którą był długo nawadniany. Odczekam jeszcze z dwa tygodnie zanim go postawię obok pozostałych storczyków. W tym wypadku okres kwarantanny jest jak najbardziej wskazany.  Szkoda by było utracić tak pokaźną kolekcję z powodu jednej orchidei.

 

arolek keiki keiki

[contact-form-7 id="3866" title="Newsletter"]


Kamila
About Kamila 261 Articles
Moja przygoda rozpoczęła się kilka lat temu. Jeden niepozorny storczyk wywrócił moje parapety do góry nogami. Zanim dobrze się poznaliśmy, prowadziliśmy nieustanną walkę o przetrwanie. Po wielu miesiącach moje orchidee odetchnęły z ulgą. Tak, tyle trwało zanim się dobrze poznaliśmy. Swoje spostrzeżenia, notatki, uwagi zawarłam na stronach tego bloga, który stał się moją storczykową instrukcją obsługi.