Zioła na parapecie

Zioła uprawiane w domu na parapecie to doskonały sposób, aby mieć je świeże przez cały rok. Możemy uprawiać właściwie wszystkie zioła. Z ziół jednorocznych warto polecić bazylię, cząber, majeranek, a z wieloletnich melisę, oregano, tymianek, rozmaryn.

Ponieważ każde zioło ma inne wymagania, najlepiej jest, gdy każde ma swoją oddzielną doniczkę, dzięki temu swobodnie się rozrosną. Można również łączyć zioła, należy jednak robić to umiejętnie, zwracając szczególną uwagę na ich wymagania. I tak np.:

    • cząber z majerankiem, koprem, pietruszką naciową i tymiankiem,
    • bazylia z majerankiem i miętą,
    • mięta pieprzowa z estragonem,
    • kolendra z tymiankiem i rozmarynem,
    • estragon z miętą i pietruszką naciową.

 

Miejsce uprawy.

Do uprawy ziół w domu warto wybrać miejsce dobrze nasłonecznione. Najlepiej w kuchni, dzięki temu będziemy mieć je zawsze pod ręką. Wysiewamy je z nasion na początku marca, jeśli chcemy korzystać z nich latem lub w sierpniu na zbiór zimowy. Nasiona wysiewamy do jednego pojemnika i czekamy aż wykiełkują. Gdy podrosną przesadzamy je do większych doniczek, w których będą już rosły do końca swojej wegetacji. Najlepiej użyć do wysiewu specjalnej ziemi dostępnej w sklepach ogrodniczych, ponieważ jest ona odkażona, dzięki temu zmniejszymy ryzyko zakażenia  siewek chorobami. Na dnie każdej doniczki należy położyć warstwę kamyków lub keramzytu, aby zapobiec zaleganiu wody.

Zioła nie znoszą przesuszenia, gdy raz doprowadzimy je do takiego stanu, już nie odżyją. Trzeba je podlewać regularnie, ale nie za mocno. Woda powinna mieć temperaturę pokojową.

 

Zioła ze sklepu.

Jeśli zdecydujemy się na zakup sadzonek, to musimy bardzo dokładnie obejrzeć rośliny, a szczególnie ich liście. Liście nie powinny mieć żadnych plamek ani nalotów. Po przyniesieniu do domu powinniśmy zioła przesadzić do większych doniczek.

 

 

Imię (wymagane)

Adres email (wymagane)

Newsletter

  


Kamila
About Kamila 264 Articles
Moja przygoda rozpoczęła się kilka lat temu. Jeden niepozorny storczyk wywrócił moje parapety do góry nogami. Zanim dobrze się poznaliśmy, prowadziliśmy nieustanną walkę o przetrwanie. Po wielu miesiącach moje orchidee odetchnęły z ulgą. Tak, tyle trwało zanim się dobrze poznaliśmy. Swoje spostrzeżenia, notatki, uwagi zawarłam na stronach tego bloga, który stał się moją storczykową instrukcją obsługi.